Pożar w zakładzie produkcyjnym to nie tylko ogień, ale przede wszystkim niszczycielskie zakopcenie, które potrafi wyłączyć z eksploatacji maszyny i pomieszczenia pozornie nienaruszone przez płomienie. W sprawie Pana Romana kluczem do sukcesu było uporządkowanie dokumentacji i profesjonalne kosztorysowanie szkody, która przez dwa lata pozostawała nierozliczona.
Pan Roman jest właścicielem hali produkcyjnej, w której doszło do pożaru. Zdarzenie miało dramatyczny przebieg – ogień strawił wiele elementów konstrukcyjnych hali oraz kluczowe maszyny, a silne zakopcenie objęło wszystkie pomieszczenia obiektu, uniemożliwiając bezpieczną produkcję.
Największą przeszkodą w tej sprawie był czas. Klient zgłosił się do TSS dopiero dwa lata po powstaniu szkody. Przez ten okres brakowało profesjonalnego wsparcia, które pozwoliłoby na:
- Uporządkowanie chaosu: Brak kompletnej i jasno przedstawionej dokumentacji blokował proces decyzyjny ubezpieczyciela.
- Precyzyjną wycenę: Bez dokładnych pomiarów i kosztorysu, ubezpieczyciel nie był w stanie rzetelnie ocenić skali strat w ramach polisy dobrowolnej.
Przejęliśmy inicjatywę, zamieniając dwa lata stagnacji w dynamiczny proces likwidacji:
- Inwentaryzacja i pomiary: Wykonaliśmy precyzyjne pomiary hali oraz rzetelny kosztorys uwzględniający pełen zakres zniszczeń.
- Audyt dokumentacji: Zebraliśmy, uporządkowaliśmy i przeliczyliśmy wszystkie koszty związane ze zdarzeniem.
- Profesjonalna prezentacja roszczeń: Dostarczyliśmy ubezpieczycielowi jasną i kompletną argumentację, co wyeliminowało pole do dalszych uników ze strony TU.


-strony.jpg)



.png)
.png)